Antygona - pełny tekst tragedii Sofoklesa
- O najjaśniejszy, nie powiem, że w biegu
- Śpiesząc ja tutaj tak się zadyszałem;
- Bom ja raz po raz przystawał po drodze
- I chciałem nazad zawrócić z powrotem.
- A dusza tak mi mówiła,co chwila
- Czemuż to, głupi, ty karku nadstawiasz?
- Czemuż tak lecisz? Przecież może inny
- Donieść to księciu: na cóż ty masz skomleć?
- Tak sobie myśląc, śpieszyłem powolnie,
- A krótka droga wraz mi się wzdłużała.
- I staję, książę, przed tobą, i powiem,
- Choć tak po prawdzie sam nie wiem zbyt wiele.
- A zresztą tuszę, że nic mnie nie czeka;
- Chyba, co w górze było mi pisane.
- Cóż więc nadmierną przejmuje cię trwogą?
- Zacznę od siebie, żem nie zrobił tego,
- Co się zdarzyło, anim widział sprawcy
- Żem więc na żadną nie zarobił karę.
- Dzielnie warujesz i wałujesz sprawę;
- Lecz jasne, że coś przynosisz nowego.
- Bo to niesporo na plac ze złą wieścią.
- Lecz mów już w końcu i wynoś się potem!
- A więc już powiem. Trupa ktoś co tylko
- Pogrzebał skrycie i wyniósł się chyłkiem;
- Rzucił garść ziemi i uczcił to ciało.
- Co mówisz? Któż był tak bardzo bezczelny?
- Tego ja nie wiem, bo żadnego znaku
- Topora ani motyki nie było.
- Ziemia wokoło była gładka, zwarta,
- Ani w niej stopy, niż żadnej kolei,
- Lecz, krótko mówiąc, sprawca znikł bez śladu.
- Skoro też jeden ze straży rzecz wskazał,
- Zaraz nam w myśli, że w tym jakieś licho.
- Trup znikł, a leżał nie pod grubą zaspą,
- Lecz przyprószony, jak czynią, co winy
- Się wobec zmarłych strachają; i zwierza
- Lub psów szarpiących trupy ani śladu.
- Więc zaczął jeden wyrzekać na drugich,
- Jeden drugiego winować, i było
- Blisko już bójki, bo któż by ich zgodził?
- W każdym ze straży wietrzyliśmy sprawcę,
- Lecz tak na oślep, bo nikt się nie przyznał.
- I my gotowi i żary brać w ręce,
- I w ogień skoczyć, i przysiąc na bogów,
- Że nie my winni ani byli w spółce
- Z tym, co obmyślił tę rzecz i wykonał.
- Więc koniec końcem, gdy dalej tak nie szło,
- Jeden rzekł słowo, które wszystkim oczy
- Zaryło w ziemię; bośmy nie wiedzieli,
- Co na to odrzec, a strach nas zdjął wielki,
- Co z tego będzie. Rzekł więc na ten sposób,
- Że tobie wszystko to donieść należy.
- Los kazał zażyć tej przyjemnej służby.
- Więc po niewoli sobie i wam staję,
- Bo nikt nie lubi złych nowin zwiastuna.
- O panie, mnie już od dawna się roi,
- Że się bez bogów przy tym nie obeszło.
- Milcz, jeśli nie chcesz wzbudzić mego gniewu
- I prócz starości ukazać głupoty!
- Bo brednie pleciesz, mówiąc, że bogowie
- O tego trupa na ziemi się troszczą.
- Czyżby z szacunku, jako dobroczyńcę,
- Jego pogrzeb–li, jego, co tu wtargnął,
- Aby świątynie i ofiarne dary
- Zburzyć, spustoszyć ich ziemię i prawa?
- Czyż według ciebie bóstwa czczą zbrodniarzy?
- O nie, przenigdy! Lecz tego tu miasta
- Ludzie już dawno, przeciw mnie szemrając,
- Głową wstrząsali i jarzmem ukrycie
- Przeciw mym rządom i mojej osobie.
- Wiem ja to dobrze, że za ich pieniądze
- Straże się tego dopuściły czynu.
- Bo nie ma gorszej dla ludzi potęgi,
- Jak pieniądz: on to i miasta rozburza,
- On to wypiera ze zagród i domu,
- On prawe dusze krzywi i popycha
- Do szpetnych kroków i nieprawych czynów.
- I drogowskazem we wszelkiej sromocie.
- A ci, co czyn ten za pieniądz spełnili,
- Dopięli swego: spadną na nich kaźnie.
- Bo jako Zeusa czczę i hołd mu składam,
- – Miarkuj to dobrze, a klnę się przysięgą –
- Tak jeśli zaraz schwytanego sprawcy
- Nie dostawicie przed moje oblicze,
- To jednej śmierci nie będzie wam dosyć,
- Lecz wprzódy wisząc będziecie zeznawać,
- Byście w przyszłości wiedzieli, skąd grabić
- I ciągnąć zyski, i mieli naukę,
- Że nie na wszelki zysk godzić należy.
- Bo to jest pewne, że brudne dorobki
- Częściej do zguby prowadzą niż szczęścia.
- Wolnoż mi mówić? Czy pójść mam w milczeniu?
- Czyż nie wiesz jeszcze, jak głos twój mi wstrętny?
- Uszy ci rani czy też duszę twoją?
- Cóż to? Chcesz badać, skąd idą me gniewy?
- Sprawca ci duszę, a ja uszy trapię.
- Cóż to za urwis z niego jest wierutny!
- A przecież nie ja czyn ten popełniłem.
- Ty! – swoją duszą frymarcząc w dodatku.
- O nie!
- Próżne to myśli, próżniejsze domysły.
- Zmyślne twe słowa, lecz jeżeli winnych
- Mi nie stawicie, to wnet wam zaświta,
- Że brudne zyski sprowadzają kaźnie.
- O, niech go ujmą, owszem, lecz cokolwiek
- Teraz się stanie za dopustem losu,
- Ty mnie już tutaj nie zobaczysz więcej;
- Bo już i teraz dziękuję ja bogom,
- Żem wbrew nadziei stąd wyszedł bez szwanku.
Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16
Zobacz też inne materiały
» Rozważania o naturze ludzkiej na podstawie utworów literackich.
» Tragizm bohaterów Antygony
» Cechy tragedii antycznej na podstawie Antygony Sofoklesa.
» Streszczenie Antygony Sofoklesa
» Krztałtowanie rzeczywistości czy poddanie się jej?
» Stosunek panującego do podwładnych naczelnym problemem "Antygony" Sofoklesa
» Charakterystyka Antygony
» Charakterystyka Kreona
» Słynne cytaty z Antygony Sofoklesa
» Schemat tragedii greckiej na przykładzie twórczości Sofoklesa
Komentarze
-
Jeszcze nie ma komentarzy.
Aby dodać komentarz, zaloguj się.
Jeżeli nie masz jeszcze swojego konta, utwórz je w kilka sekund.
Antygona
Antygona - tragedia Sofoklesa z roku 442 p.n.e.. Nazywana jest tragedią władzy i klasyfikowana jako chronologicznie ostatnia z cyklu trzech tragedii tebańskich (Król Edyp, Edyp w Kolonie, Antygona) opartych na mitach o tebańskim rodzie Labdakidów.
źródło: Wikipedia
» Strona główna: Antygona
Szukaj
Antygona - artykuły:
- Rozważania o naturze ludzkiej na podstawie utworów literackich.
- Tragizm bohaterów Antygony
- Cechy tragedii antycznej na podstawie Antygony Sofoklesa.
- Streszczenie Antygony Sofoklesa
- Krztałtowanie rzeczywistości czy poddanie się jej?
- Stosunek panującego do podwładnych naczelnym problemem "Antygony" Sofoklesa
- Charakterystyka Antygony
- Charakterystyka Kreona
- Antygona - pełny tekst tragedii Sofoklesa
- Słynne cytaty z Antygony Sofoklesa
- Kultura starożytna jako źródło kultury europejskiej - konspekt
- Antygona - streszczenie
- Przeznaczenie w Antygonie Sofoklesa
Pokrewne serwisy
Język polski-lektury
- Antygona
- Balladyna
- Biblia
- Bogurodzica
- Buszujący w zbożu
- Chłopi
- Cierpienia młodego Wertera
- Dziady
- Dżuma
- Faust
- Ferdydurke
- Granica
- Inny świat
- Kamienie na szaniec
- Konrad Wallenrod
- Lalka
- Lament świętokrzyski
- Lord Jim
- Ludzie bezdomni
- Makbet
- Mitologia
- Nad Niemnem
- Nie-Boska komedia
- Opowiadania Tadeusza Borowskiego
- Oskar i pani Róża
- Pan Tadeusz
- Pieśń o Rolandzie
- Potop
- Proces
- Przedwiośnie
- Siłaczka
- Sklepy cynamonowe
- Tango
- Wesele
- Wieża
- Władca Pierścieni
- Zbrodnia i kara
- Zdążyć przed panem bogiem
Subskrypcja
Chcesz być na bieżąco? Dodaj swój adres e-mail do newslettera!
